www
Akademia fotografii
Ruszył serwis Akademii Fotografii. Nasza ekipa zajmowała się wdrożeniem serwisu z którego mają korzystać obecni i przyszli studenci. O projekcie piszemy na naszej stronie - tu.
Ja nie będę się powtarzać. Zwłaszcza, że co innego interesuje mnie w tym serwisie. Akademia Fotografii to - jak dla mnie - genialna szkoła dla przyszłych fotografów. Wśród wykładowców same sławy - że wspomnę o Tomku Sikorze czy Jacku Porembie. Ech, aż wstyd czasami, że posiadając tyle aparatów w domu obsługuję tylko cyfrową małpę. W liceum stary Zenith był nieodłącznym towarzyszem moim wypadów w teren (wycieczki, spacery, wagary). I na tym się skończyło. Cyfrowej lustrzanki używam w trybie automatycznym - nie chce mi się zagłębiać się we wszystkie opcje - komplikuje to moje lekkie podejście do fotografii. Oprócz tego na półce leży Mamiya - w przypadku tego aparatu bywam jedynie modelką, mały analogowy Pentax - też stykam się z nim od drugiej strony obiektywu. Ale czasami zdarza się, że jednak chciałabym, aby aparat zrósł się z moją ręką i żeby moje oczy poszukiwały dookoła ciągle nowych obrazów do uwiecznienia. Ale gdy zaczynam gotować rosół, przestaję marzyć o byciu Annie Leibovitz - lepiej gotuje niż fotografuję. Poza tym bycie modelką jest łatwiejsze. :) Zawsze tez można otoczyć się dziełami sławnych fotografów. Taki substytut ;).
Marzę, aby mieć na ścianie ogromną reprodukcję zdjęcia Jeffa Walla - “Nagły podmuch wiatru”. I w końcu kiedyś to zdjęcie zawiśnie w moim salonie.
Źródło zdjęcia: Studio International
Working Day&Night with Word&Mind
Trochę ucichło na blogu. Mam usprawiedliwienie - mieliśmy dużo roboty ;). Praca wre - chciałoby się dodać. I fajnie. W moim przypadku, kiedy nie mam nic do zrobienia (a zdarza się, że copywriter siedzi i poza tym nic więcej się nie dzieje przy jego biurku) robię głupie rzeczy. “NICNIEROBIENIE” działa destrukcyjnie. A kreatywne zadania pobudzają, krew szybciej krąży, wspaniałe pomysły wyskakują z głowy niczym Atena z czerepu Zeusa.
Skoro piszę o tym, że dużo się działo to może jakieś dowody.
Mamy nową stronę - to w ramach, że szewc nie zawsze bez butów chodzi. Nasza strona jest… hmm, jakby to ująć, aby przekazać Wam mój entuzjazm i radość jaką czuję, jak wchodzę na adres www.wordandmind.pl …
Nasza strona jest bardzo fajna, a jednocześnie bardzo pro - pod każdym względem - dobry projekt, przemyślane treści i do tego jeszcze taka śliczna ;P.
Sami zobaczcie - jeśli (oczywiście) jeszcze nie widzieliście.
Oprócz strony firmowej było też wiele innych projektów większych i mniejszych. O niektórych napiszę coś niebawem, a inne znajdziecie na naszej stronie w zakładce Realizacje :). Nic tylko klikać!
A na zakończenie piosenka, która dobrze opisuje atmosferę jaka panuje w naszej firmie. Jest rockandrollowo. Są dni, kiedy muzyka gra nawet jak nie ma nas w biurze.
Ja bez muzyki nie pracuję - już tak ze mną jest. Gdybym nie była copywriterem, pewnie byłabym muzykiem… Aż dziwne, że nie jestem (z ojcem perkusistą i babcią śpiewaczką operową)… Ostatecznie lepiej dla współpracowników, że w pracy jedynie słucham muzyki ;).



