copywriter

O powstawaniu pomysłu reklamowego, część 4 i 5.

piątek, grudzień 19th, 2008 | linki sponsorowane | Brak komentarzy

4.Eureka!
5.Zastanów się jak wykorzystać swój pomysł.

Źródło: „Hey Whipple, Squeeze This: A Guide to Creating Great Ads”, Luke Sullivan

Krzyczę „Eureka”! Skaczę, tańczę, mam wypieki na twarzy i nie mogę znaleźć sobie miejsca. W końcu mam to.
Tak w skrócie można opisać to co czuję, kiedy już napiszę tekst, który się nadaje, jest fajny, zgrabny i do tego realizuje założenia briefu i wpisuje się odpowiednio w strategię reklamową produktu.

Jak widać po dacie ostatniego wpisu musiałam sobie zrobić przerwę na dosyć długo. Oczywiście nie siedziałam prawie dwóch tygodni w spa. Ale oprócz przyjemnych rzeczy, które robi się w pracy – jak na przykład pisanie firmowego bloga – jest też cała masa rzeczy, które trzeba zrobić. A wtedy te milsze schodzą na dalszy plan.

Ale o czym to ja pisałam? Tak, eureka, mam to. Jest pomysł. Przechodzimy zatem do punktu piątego – jak ten pomysł wykorzystać.
Najpierw należy pomysł odpowiednio przedstawić klientowi. Jeśli obędzie się bez poprawek, pomysł należy wdrożyć. Użyć odpowiednich środków, aby reklama dochodziła do odbiorców – tzw. targetu. Zlecić odpowiednim podmiotom realizację pomysłu. Oczywiście takimi rzeczami zajmuje się produkcja, ale pracownik działu kreatywnego ma możliwość, co więcej obowiązek uczestniczyć w produkcji reklamy, aby zainterweniować, gdy realizacja przebiega niezgodne z założeniami stworzonej reklamy.

A następnie copywriter wraz z art directorem udają się na zasłużone wakacje – w marzeniach.
To też ważna cecha tej branży – nigdy nie ma czasu na urlop. Dlatego każdy chce uczestniczyć w tworzeniu reklamy telewizyjnej, którą realizuje się na planie filmowym w RPA. Można wtedy chociaż posiedzieć na słońcu. Wiadomo przecież, że plan zdjęciowy reklamy to nie wczasy. Ale po opaleniźnie nie widać w jaki sposób została zdobyta.

Tags: , , , ,

O powstawaniu pomysłu reklamowego, część 2 i 3. Coby szybciej przejść do punktu 4-tego i 5-tego.

2.Siądź i zmierz się z problemem
3.Daj sobie spokój i zajmij się czymś innym

Źródło: „Hey Whipple, Squeeze This: A Guide to Creating Great Ads”, Luke Sullivan

Siedzę i siedzę, myślę i myślę, aż coś wymyślę… To ostatnio moje copywriterskie motto.
W poprzednim wpisie dostałam zadanie, materiały i zbierałam informacje. Później trawiłam informacje i rozpracowywałam je w głowie na czynniki pierwsze.

W końcu następuje moment, że muszę zacząć pisać. Siedzę przed czystą kartką i nic się nie dzieje. Ale jak już zacznę pisać to piszę. Często jest tak, że mam jakiś pomysł, ale nie umiem go ubrać w konkretne słowa. Wtedy krążę dookoła, aż trafię na odpowiednie słowa. Bardzo pomocny jest w tym słownik synonimów. To chyba podstawowe narzędzie copywritera.
Najważniejsze to pisać, pisać i jeszcze raz pisać. W końcu intuicja podpowiada, który tekst jest najlepszy. Albo szybki fokus wśród znajomych, rodziny i współpracowników.

Czasami jest tak, że po intensywnym procesie werbalizowania tego co się kryje w szarych komórkach człowiek (tak, copywriter to ewidentnie Homo Sapiens) jest tak znużony, że nie może nabrać dystansu do tego co pisze. I nic mu się nie chce. Czyta się swoje wypociny i nijak nie można ocenić czy to ma jakąś wartość, czy należy to wyrzucić do kosza.

W momentach zwątpienia odkładam pracę na bok, czytam coś relaksującego, przeglądam newsy ze świata polityki i gospodarki światowej, idę do fryzjera, bądź na zakupy. Albo oglądam filmy na you tube’ie.
Niemoc twórcza jest deprymująca. Ciągle jest się świadomym, że deadline wisi nad „twórcą” niczym miecz Damoklesa. To jeszcze bardziej obezwładnia. Dlatego najlepiej jest zrobić coś głupiego i totalnie oderwanego od pracy, którą się zajmujemy. Teraz mamy zimę, więc można pójść na łyżwy. Przynajmniej ja tak mam, że muszę zająć głowę czymś totalnie innym.

Jako że dopiero po okresie niemocy można zakrzyknąć „Eureka” to dzisiaj już więcej nic nie napiszę. No może tylko, że wymyślanie reklam nie wygląda wcale tak jak w skeczu Materny i Manna. I dzięki Bogu, bo wtedy poziom dna reklam telewizyjnych doprowadziłby do wyrzucenia telewizorów przez większość populacji. Osoby o słabych nerwach proszę o wypicie nervosolu zanim oglądną ten skecz.

Tags: , , , ,