art director
O powstawaniu pomysłu reklamowego, część 4 i 5.
4.Eureka!
5.Zastanów się jak wykorzystać swój pomysł.
Źródło: „Hey Whipple, Squeeze This: A Guide to Creating Great Ads”, Luke Sullivan
Krzyczę „Eureka”! Skaczę, tańczę, mam wypieki na twarzy i nie mogę znaleźć sobie miejsca. W końcu mam to.
Tak w skrócie można opisać to co czuję, kiedy już napiszę tekst, który się nadaje, jest fajny, zgrabny i do tego realizuje założenia briefu i wpisuje się odpowiednio w strategię reklamową produktu.
Jak widać po dacie ostatniego wpisu musiałam sobie zrobić przerwę na dosyć długo. Oczywiście nie siedziałam prawie dwóch tygodni w spa. Ale oprócz przyjemnych rzeczy, które robi się w pracy – jak na przykład pisanie firmowego bloga – jest też cała masa rzeczy, które trzeba zrobić. A wtedy te milsze schodzą na dalszy plan.
Ale o czym to ja pisałam? Tak, eureka, mam to. Jest pomysł. Przechodzimy zatem do punktu piątego – jak ten pomysł wykorzystać.
Najpierw należy pomysł odpowiednio przedstawić klientowi. Jeśli obędzie się bez poprawek, pomysł należy wdrożyć. Użyć odpowiednich środków, aby reklama dochodziła do odbiorców – tzw. targetu. Zlecić odpowiednim podmiotom realizację pomysłu. Oczywiście takimi rzeczami zajmuje się produkcja, ale pracownik działu kreatywnego ma możliwość, co więcej obowiązek uczestniczyć w produkcji reklamy, aby zainterweniować, gdy realizacja przebiega niezgodne z założeniami stworzonej reklamy.
A następnie copywriter wraz z art directorem udają się na zasłużone wakacje – w marzeniach.
To też ważna cecha tej branży – nigdy nie ma czasu na urlop. Dlatego każdy chce uczestniczyć w tworzeniu reklamy telewizyjnej, którą realizuje się na planie filmowym w RPA. Można wtedy chociaż posiedzieć na słońcu. Wiadomo przecież, że plan zdjęciowy reklamy to nie wczasy. Ale po opaleniźnie nie widać w jaki sposób została zdobyta.
