wydarzenia
Dilemmas Magazine
Magazyn modowy? O co chodzi? Gdzie interactive, a gdzie moda? Czy jest w tym jakiś głębszy sens?
Cóż, mówimy w końcu o modzie. Czy jest coś bardziej absurdalnego, że zamiast w uniformach większość z nas woli jednak odziać się w fatałaszki rajskiego ptaka? Nie będę górnolotnie pisać o misji, jakimś przesłaniu. Po prostu. W grudniu wymyśliłyśmy, żeby stworzyć magazyn modowy. Następnie ja jako przyszły redaktor naczelna powiłam w bólu jego nazwę i dalej poszło już szybko. Sesje zdjęciowe, nocna praca nad składem - nie będę owijać w bawełnę - zerowy numer Dilemmas Magazine to ciężka praca wielu ludzi zaangażowanych w ten projekt.
Ktoś powie, no jasne, kobiety, moda… To się układa w logiczną całość. Ale to wcale nie tak. Każdy człowiek ma potrzebę ubierania się bez względu na jego płeć. Więc ten argument, będąc oczywiście kobietą, zbijam od razu. Zapytam jeszcze raz sama siebie - dlaczego moda? Bo to fajny temat. Bo w Polsce nie ma fajnych magazynów modowych. Bo fajnie jest produkowac sesje zdjęciowe. Bo fajnie jest współpracować z tłumem zdolnych kobiet i z kilkoma zdolnymi facetami :). Bo fajnie jest inspirować swoich czytelników. Bo fajnie jest poczuć się zainspirowanym przez swoich redaktorów. Bo, bo, bo… Powodów jest wiele, niesposób je wszystkie wymienić.
Jaki jest Dilemmas Magazine? Inny, młody, kreatywny, świeży, awangardowy, vintage’owy, ciekawy, wyjątkowy, niekonwecjonalny, niszowy, reformatorski… Zabieramy się za temat mody w Polsce z głową pełną pomysłów. Niczym Adam Słodowy pokazujemy jak przerobić starą zasłonę na trendową sukienkę. Uczymy jak miksować ciuchy vintage z sieciówką. Przekonujemy, że w szamteksach można znaleźć ciuchy wiekich projektantów za grosze. Rozpoczynamy z naszymi czytelnikami fascynującą wędrówkę po pracowniach młodych projektantów, po świecie blogów internetowych i po polskiej ulicy, która od dawna lepiej kreuje trendy niż niejeden samozwańczy pseudostylista. Mam nadzieję jako matka tego pomysłu, że wraz z każdym następnym numerem naszego magazynu towarzyszyć nam będzie coraz więcej czytelników.
Reasumując - jeśli jeszcze nie czytałeś naszego magazynu, to nie czekaj tylko wchodź na stronę Dilemmas Magazine. A jeśli już czytałeś i nie możesz doczekać się następnego numeru, to mam tylko jedną radę - bądź czujny, już w lipcu “Dilemmas na wakacjach” w wersji online. A na jesień drukujemy Dilemmasy i rozprowadzamy po Polsce.
Akademia fotografii
Ruszył serwis Akademii Fotografii. Nasza ekipa zajmowała się wdrożeniem serwisu z którego mają korzystać obecni i przyszli studenci. O projekcie piszemy na naszej stronie - tu.
Ja nie będę się powtarzać. Zwłaszcza, że co innego interesuje mnie w tym serwisie. Akademia Fotografii to - jak dla mnie - genialna szkoła dla przyszłych fotografów. Wśród wykładowców same sławy - że wspomnę o Tomku Sikorze czy Jacku Porembie. Ech, aż wstyd czasami, że posiadając tyle aparatów w domu obsługuję tylko cyfrową małpę. W liceum stary Zenith był nieodłącznym towarzyszem moim wypadów w teren (wycieczki, spacery, wagary). I na tym się skończyło. Cyfrowej lustrzanki używam w trybie automatycznym - nie chce mi się zagłębiać się we wszystkie opcje - komplikuje to moje lekkie podejście do fotografii. Oprócz tego na półce leży Mamiya - w przypadku tego aparatu bywam jedynie modelką, mały analogowy Pentax - też stykam się z nim od drugiej strony obiektywu. Ale czasami zdarza się, że jednak chciałabym, aby aparat zrósł się z moją ręką i żeby moje oczy poszukiwały dookoła ciągle nowych obrazów do uwiecznienia. Ale gdy zaczynam gotować rosół, przestaję marzyć o byciu Annie Leibovitz - lepiej gotuje niż fotografuję. Poza tym bycie modelką jest łatwiejsze. :) Zawsze tez można otoczyć się dziełami sławnych fotografów. Taki substytut ;).
Marzę, aby mieć na ścianie ogromną reprodukcję zdjęcia Jeffa Walla - “Nagły podmuch wiatru”. I w końcu kiedyś to zdjęcie zawiśnie w moim salonie.
Źródło zdjęcia: Studio International
Working Day&Night with Word&Mind
Trochę ucichło na blogu. Mam usprawiedliwienie - mieliśmy dużo roboty ;). Praca wre - chciałoby się dodać. I fajnie. W moim przypadku, kiedy nie mam nic do zrobienia (a zdarza się, że copywriter siedzi i poza tym nic więcej się nie dzieje przy jego biurku) robię głupie rzeczy. “NICNIEROBIENIE” działa destrukcyjnie. A kreatywne zadania pobudzają, krew szybciej krąży, wspaniałe pomysły wyskakują z głowy niczym Atena z czerepu Zeusa.
Skoro piszę o tym, że dużo się działo to może jakieś dowody.
Mamy nową stronę - to w ramach, że szewc nie zawsze bez butów chodzi. Nasza strona jest… hmm, jakby to ująć, aby przekazać Wam mój entuzjazm i radość jaką czuję, jak wchodzę na adres www.wordandmind.pl …
Nasza strona jest bardzo fajna, a jednocześnie bardzo pro - pod każdym względem - dobry projekt, przemyślane treści i do tego jeszcze taka śliczna ;P.
Sami zobaczcie - jeśli (oczywiście) jeszcze nie widzieliście.
Oprócz strony firmowej było też wiele innych projektów większych i mniejszych. O niektórych napiszę coś niebawem, a inne znajdziecie na naszej stronie w zakładce Realizacje :). Nic tylko klikać!
A na zakończenie piosenka, która dobrze opisuje atmosferę jaka panuje w naszej firmie. Jest rockandrollowo. Są dni, kiedy muzyka gra nawet jak nie ma nas w biurze.
Ja bez muzyki nie pracuję - już tak ze mną jest. Gdybym nie była copywriterem, pewnie byłabym muzykiem… Aż dziwne, że nie jestem (z ojcem perkusistą i babcią śpiewaczką operową)… Ostatecznie lepiej dla współpracowników, że w pracy jedynie słucham muzyki ;).
Impresje po Google Day 08
W poniedziałek, 29 września, odbył się drugi w Polsce Google Day (Google Day 2008). Google nikomu nie trzeba przedstawiać. To ono generuje ponad 80% ruchu w większości serwisów internetowych na świecie. Jednocześnie ta potężna marka ma taką siłę oddziaływania i przyciągania, że trudno było nam nie być na tym wydarzeniu.
Całość występów podzielona była na dwie sesje: plenarną i warsztatową. Nas najbardziej zaciekawił panel prowadzony przez Michała Gulewicza z udziałem Jurka Owsiaka i Krzysztofa Pawłowskiego, którzy wypowiadali się na temat innowacji. Nowosądecka Wyższa Szkoła Biznesu tworzy miasteczko technologiczne, klaster, w którym ma się skupić kilkaset firm. Innowacyjnych, technologicznych i nie tylko. Firm, które będą oferować staże i zatrudnienie studentom WSB i które być może będą też prowadzone przez absolwentów tej uczelni. Wielka idea.

Sesja warsztatowa składała się z kilku cykli. My odwiedziliśmy drugą, na której padło wiele ważnych stwierdzeń i podano konkretne, twarde dane statystyczne.
Oto fakty:
- 1 bilion - tyle wyszukiwań jest codziennie przeprowadzanych za pomocą Google
- 85% ludzi używa wyszukiwarek
- 81% ludzi wchodzi na strony z wyników wyszukiwania
- 67% użytkowników szuka informacji w sieci pod wpływem impulsu z życia poza siecią
- 64% kupujących elektronikę szuka w sieci informacji przed zakupem
- 71% użytkowników oczekuje, że wiodące marki będą na topie wyników wyszukiwania
- 42% użytkowników YouTube zawiera się w przedziale wiekowym 25-54 lata
- 44% tyle wynosi zasięg YouTube w Polsce
- 7 milionów unikalnych użytkowników ma YouTube w Polsce
Z nowości:
YouTube wprowadza nowe możliwości reklamowe, niedługo także w Polsce. System określano jako In Video Adverts, a polega na umieszczaniu klikalnych pasków reklamowych w 15 sekundzie trwania filmu, który jest nosicielem reklamy. Po kliknięciu reklamy, użytkownik odtwarza kolejne video - reklamę produktu, firmy etc.
Pokazano także nową wyszukiwarkę i system do badania nastrojów w sieci, bazujący na Google Trends, cenny zarówno dla marketerów jak i agencji. Jest to Google Insights for Search: http://www.google.pl/insights/search/




