Dilemmas Magazine

czwartek, 18 czerwiec 2009, autor: Ewa Kosz | kreacja, wydarzenia | Brak komentarzy

Magazyn modowy? O co chodzi? Gdzie interactive, a gdzie moda? Czy jest w tym jakiś głębszy sens?

Cóż, mówimy w końcu o modzie. Czy jest coś bardziej absurdalnego, że zamiast w uniformach większość z nas woli jednak odziać się w fatałaszki rajskiego ptaka? Nie będę górnolotnie pisać o misji, jakimś przesłaniu. Po prostu. W grudniu wymyśliłyśmy, żeby stworzyć magazyn modowy. Następnie ja jako przyszły redaktor naczelna powiłam w bólu jego nazwę i dalej poszło już szybko. Sesje zdjęciowe, nocna praca nad składem - nie będę owijać w bawełnę - zerowy numer Dilemmas Magazine to ciężka praca wielu ludzi zaangażowanych w ten projekt.

Ktoś powie, no jasne, kobiety, moda… To się układa w logiczną całość. Ale to wcale nie tak. Każdy człowiek ma potrzebę ubierania się bez względu na jego płeć. Więc ten argument, będąc oczywiście kobietą, zbijam od razu. Zapytam jeszcze raz sama siebie - dlaczego moda? Bo to fajny temat. Bo w Polsce nie ma fajnych magazynów modowych. Bo fajnie jest produkowac sesje zdjęciowe. Bo fajnie jest współpracować z tłumem zdolnych kobiet i z kilkoma zdolnymi facetami :). Bo fajnie jest inspirować swoich czytelników. Bo fajnie jest poczuć się zainspirowanym przez swoich redaktorów. Bo, bo, bo… Powodów jest wiele, niesposób je wszystkie wymienić.

Jaki jest Dilemmas Magazine? Inny, młody, kreatywny, świeży, awangardowy, vintage’owy, ciekawy, wyjątkowy, niekonwecjonalny, niszowy, reformatorski… Zabieramy się za temat mody w Polsce z głową pełną pomysłów. Niczym Adam Słodowy pokazujemy jak przerobić starą zasłonę na trendową sukienkę. Uczymy jak miksować ciuchy vintage z sieciówką. Przekonujemy, że w szamteksach można znaleźć ciuchy wiekich projektantów za grosze. Rozpoczynamy z naszymi czytelnikami fascynującą wędrówkę po pracowniach młodych projektantów, po świecie blogów internetowych i po polskiej ulicy, która od dawna lepiej kreuje trendy niż niejeden samozwańczy pseudostylista. Mam nadzieję jako matka tego pomysłu, że wraz z każdym następnym numerem naszego magazynu towarzyszyć nam będzie coraz więcej czytelników.

Reasumując - jeśli jeszcze nie czytałeś naszego magazynu, to nie czekaj tylko wchodź na stronę Dilemmas Magazine. A jeśli już czytałeś i nie możesz doczekać się następnego numeru, to mam tylko jedną radę - bądź czujny, już w lipcu “Dilemmas na wakacjach” w wersji online. A na jesień drukujemy Dilemmasy i rozprowadzamy po Polsce.

Tags: , , ,




Zbliżajmy się!

Jeszcze tylko 7 dni do zakończenia przyjmowania zgłoszeń do konkursu fotograficznego z okazji Międzynarodowego Dnia Zbliżenia Winterfresh. Konkurs trwa w dniach 5 - 19 czerwca 2009 i tylko w tym terminie można nadsyłać zgłoszenia konkursowe. Jury w składzie przedstawiciela marki Winterfresh oraz Akademii Fotografii wyłoni zwycięskie, najbardziej kreatywne prace i przyzna 105 nagród - 5 iPodów Nano i 100 wielopaków gum.

Serwis konkursowy MDZ 2009

Word&Mind miało przyjemność przygotować internetowy serwis konkursowy dostępny pod adresem www.mdz.org.pl/konkurs oraz serię bannerów informujących o konkursie. Przyjmowanie zgłoszeń poprzedzone było teaserem odliczającym czas do MDZ, który po północy 5 czerwca zmienił się w serwis konkursowy.

Tags: , ,




Akademia fotografii

wtorek, 24 luty 2009, autor: Ewa Kosz | kreacja, serwisy www, wydarzenia | Brak komentarzy

Ruszył serwis Akademii Fotografii. Nasza ekipa zajmowała się wdrożeniem serwisu z którego mają korzystać obecni i przyszli studenci. O projekcie piszemy na naszej stronie - tu.

Akademia Fotografii - strona główna

Ja nie będę się powtarzać. Zwłaszcza, że co innego interesuje mnie w tym serwisie. Akademia Fotografii to - jak dla mnie - genialna szkoła dla przyszłych fotografów. Wśród wykładowców same sławy - że wspomnę o Tomku Sikorze czy Jacku Porembie. Ech, aż wstyd czasami, że posiadając tyle aparatów w domu obsługuję tylko cyfrową małpę. W liceum stary Zenith był nieodłącznym towarzyszem moim wypadów w teren (wycieczki, spacery, wagary). I na tym się skończyło. Cyfrowej lustrzanki używam w trybie automatycznym - nie chce mi się zagłębiać się we wszystkie opcje - komplikuje to moje lekkie podejście do fotografii. Oprócz tego na półce leży Mamiya - w przypadku tego aparatu bywam jedynie modelką, mały analogowy Pentax - też stykam się z nim od drugiej strony obiektywu. Ale czasami zdarza się, że jednak chciałabym, aby aparat zrósł się z moją ręką i żeby moje oczy poszukiwały dookoła ciągle nowych obrazów do uwiecznienia. Ale gdy zaczynam gotować rosół, przestaję marzyć o byciu Annie Leibovitz - lepiej gotuje niż fotografuję. Poza tym bycie modelką jest łatwiejsze. :) Zawsze tez można otoczyć się dziełami sławnych fotografów. Taki substytut ;).

Marzę, aby mieć na ścianie ogromną reprodukcję zdjęcia Jeffa Walla - “Nagły podmuch wiatru”. I w końcu kiedyś to zdjęcie zawiśnie w moim salonie.

Źródło zdjęcia: Studio International

Tags: ,




Working Day&Night with Word&Mind

środa, 18 luty 2009, autor: Ewa Kosz | kreacja, serwisy www, wydarzenia | Brak komentarzy

Trochę ucichło na blogu. Mam usprawiedliwienie - mieliśmy dużo roboty ;). Praca wre - chciałoby się dodać. I fajnie. W moim przypadku, kiedy nie mam nic do zrobienia (a zdarza się, że copywriter siedzi i poza tym nic więcej się nie dzieje przy jego biurku) robię głupie rzeczy. “NICNIEROBIENIE” działa destrukcyjnie. A kreatywne zadania pobudzają, krew szybciej krąży, wspaniałe pomysły wyskakują z głowy niczym Atena z czerepu Zeusa.

Skoro piszę o tym, że dużo się działo to może jakieś dowody.

Mamy nową stronę - to w ramach, że szewc nie zawsze bez butów chodzi. Nasza strona jest… hmm, jakby to ująć, aby przekazać Wam mój entuzjazm i radość jaką czuję, jak wchodzę na adres www.wordandmind.pl

Nasza strona jest bardzo fajna, a jednocześnie bardzo pro - pod każdym względem - dobry projekt, przemyślane treści i do tego jeszcze taka śliczna ;P.

Sami zobaczcie - jeśli (oczywiście) jeszcze nie widzieliście.

Oprócz strony firmowej było też wiele innych projektów większych i mniejszych. O niektórych napiszę coś niebawem, a inne znajdziecie na naszej stronie w zakładce Realizacje :). Nic tylko klikać!

A na zakończenie piosenka, która dobrze opisuje atmosferę jaka panuje w naszej firmie. Jest rockandrollowo. Są dni, kiedy muzyka gra nawet jak nie ma nas w biurze.

Ja bez muzyki nie pracuję - już tak ze mną jest. Gdybym nie była copywriterem, pewnie byłabym muzykiem… Aż dziwne, że nie jestem (z ojcem perkusistą i babcią śpiewaczką operową)… Ostatecznie lepiej dla współpracowników, że w pracy jedynie słucham muzyki ;).

Tags: ,




O powstawaniu pomysłu reklamowego, część 4 i 5.

piątek, 19 grudzień 2008, autor: Ewa Kosz | linki sponsorowane | Brak komentarzy

4.Eureka!
5.Zastanów się jak wykorzystać swój pomysł.

Źródło: „Hey Whipple, Squeeze This: A Guide to Creating Great Ads”, Luke Sullivan

Krzyczę „Eureka”! Skaczę, tańczę, mam wypieki na twarzy i nie mogę znaleźć sobie miejsca. W końcu mam to.
Tak w skrócie można opisać to co czuję, kiedy już napiszę tekst, który się nadaje, jest fajny, zgrabny i do tego realizuje założenia briefu i wpisuje się odpowiednio w strategię reklamową produktu.

Jak widać po dacie ostatniego wpisu musiałam sobie zrobić przerwę na dosyć długo. Oczywiście nie siedziałam prawie dwóch tygodni w spa. Ale oprócz przyjemnych rzeczy, które robi się w pracy – jak na przykład pisanie firmowego bloga – jest też cała masa rzeczy, które trzeba zrobić. A wtedy te milsze schodzą na dalszy plan.

Ale o czym to ja pisałam? Tak, eureka, mam to. Jest pomysł. Przechodzimy zatem do punktu piątego – jak ten pomysł wykorzystać.
Najpierw należy pomysł odpowiednio przedstawić klientowi. Jeśli obędzie się bez poprawek, pomysł należy wdrożyć. Użyć odpowiednich środków, aby reklama dochodziła do odbiorców – tzw. targetu. Zlecić odpowiednim podmiotom realizację pomysłu. Oczywiście takimi rzeczami zajmuje się produkcja, ale pracownik działu kreatywnego ma możliwość, co więcej obowiązek uczestniczyć w produkcji reklamy, aby zainterweniować, gdy realizacja przebiega niezgodne z założeniami stworzonej reklamy.

A następnie copywriter wraz z art directorem udają się na zasłużone wakacje – w marzeniach.
To też ważna cecha tej branży – nigdy nie ma czasu na urlop. Dlatego każdy chce uczestniczyć w tworzeniu reklamy telewizyjnej, którą realizuje się na planie filmowym w RPA. Można wtedy chociaż posiedzieć na słońcu. Wiadomo przecież, że plan zdjęciowy reklamy to nie wczasy. Ale po opaleniźnie nie widać w jaki sposób została zdobyta.

Tags: , , , ,




O powstawaniu pomysłu reklamowego, część 2 i 3. Coby szybciej przejść do punktu 4-tego i 5-tego.

wtorek, 2 grudzień 2008, autor: Ewa Kosz | agencja interaktywna, kreacja, podstawy know-how | Brak komentarzy

2.Siądź i zmierz się z problemem
3.Daj sobie spokój i zajmij się czymś innym

Źródło: „Hey Whipple, Squeeze This: A Guide to Creating Great Ads”, Luke Sullivan

Siedzę i siedzę, myślę i myślę, aż coś wymyślę… To ostatnio moje copywriterskie motto.
W poprzednim wpisie dostałam zadanie, materiały i zbierałam informacje. Później trawiłam informacje i rozpracowywałam je w głowie na czynniki pierwsze.

W końcu następuje moment, że muszę zacząć pisać. Siedzę przed czystą kartką i nic się nie dzieje. Ale jak już zacznę pisać to piszę. Często jest tak, że mam jakiś pomysł, ale nie umiem go ubrać w konkretne słowa. Wtedy krążę dookoła, aż trafię na odpowiednie słowa. Bardzo pomocny jest w tym słownik synonimów. To chyba podstawowe narzędzie copywritera.
Najważniejsze to pisać, pisać i jeszcze raz pisać. W końcu intuicja podpowiada, który tekst jest najlepszy. Albo szybki fokus wśród znajomych, rodziny i współpracowników.

Czasami jest tak, że po intensywnym procesie werbalizowania tego co się kryje w szarych komórkach człowiek (tak, copywriter to ewidentnie Homo Sapiens) jest tak znużony, że nie może nabrać dystansu do tego co pisze. I nic mu się nie chce. Czyta się swoje wypociny i nijak nie można ocenić czy to ma jakąś wartość, czy należy to wyrzucić do kosza.

W momentach zwątpienia odkładam pracę na bok, czytam coś relaksującego, przeglądam newsy ze świata polityki i gospodarki światowej, idę do fryzjera, bądź na zakupy. Albo oglądam filmy na you tube’ie.
Niemoc twórcza jest deprymująca. Ciągle jest się świadomym, że deadline wisi nad „twórcą” niczym miecz Damoklesa. To jeszcze bardziej obezwładnia. Dlatego najlepiej jest zrobić coś głupiego i totalnie oderwanego od pracy, którą się zajmujemy. Teraz mamy zimę, więc można pójść na łyżwy. Przynajmniej ja tak mam, że muszę zająć głowę czymś totalnie innym.

Jako że dopiero po okresie niemocy można zakrzyknąć „Eureka” to dzisiaj już więcej nic nie napiszę. No może tylko, że wymyślanie reklam nie wygląda wcale tak jak w skeczu Materny i Manna. I dzięki Bogu, bo wtedy poziom dna reklam telewizyjnych doprowadziłby do wyrzucenia telewizorów przez większość populacji. Osoby o słabych nerwach proszę o wypicie nervosolu zanim oglądną ten skecz.

Tags: , , , ,




O powstawaniu pomysłu reklamowego wg pięciu punktów J.W. Younga. Punkt nr 1.

piątek, 21 listopad 2008, autor: Ewa Kosz | agencja interaktywna, kreacja, podstawy know-how | Brak komentarzy

1.Zdobądź tyle informacji, ile tylko się da. Czytaj, zaznaczaj interesujące fragmenty, zadawaj pytania, odwiedź fabrykę.

Źródło: „Hey Whipple, Squeeze This: A Guide to Creating Great Ads”, Luke Sullivan

Za każdym razem podczas wymyślania reklamy zaczynam od zbierania materiałów. Jeśli pracuje się z genialnym accountem to wszystkie informacje dostajemy od niego w postaci briefu. Często trzeba jednak samemu pogrzebać w poszukiwaniu potrzebnych faktów i danych, które zapełnią pustkę w głowie. Bo to taka robota, że raz pisze się hasło reklamujące antydepresanty, a raz papierosy, a jeszcze innym razem kaszki mleczne dla niemowląt. A jeśli człowiek nie pali papierosów, nie wie co to jest depresja, a z dzieckiem miał tyle do czynienia, że sam kiedyś nim był, to potrzebuje wielu informacji i wszelkiej pomocy.

Można też wypalić paczkę fajek, wczuć się w emo klimaty i zacząć się rozmnażać. Ale to może przynieść rychłą zgubę…

Na serio. Solidnie przygotowane tło merytoryczne to podstawa dobrego pomysłu na reklamę. Zdarza się, że zapala się lampka i mamy przeświadczenie, że nasz pomysł to objawienie wielkiego geniuszu i już Kreatura puka do drzwi. Ale w praktyce pomysł powstaje na pożywce z informacji o kliencie, produkcie, konsumencie i konkurencyjnej marce.

To wszystko plus stworzenie dobrej strategii pomoże nam osiągnąć sukces. Jest to żmudna praca.

Wiadomo, że może się zdarzyć niewdzięczny temat do reklamowania. Zawsze trzeba zadawać pytania, jeśli ma się jakieś wątpliwości. Nawet głupie pytania… Bo w końcu zawsze może się okazać, że z pozoru głupie pytanie doprowadzi nas do rozwiązania i pomoże zapełnić czystą kartkę papieru.

Reasumując. Kiedy otrzymamy zadanie wymyślenia reklamy czekoladek, wtedy dowiadujemy się wszystkiego związanego z tematem, czyli co to za czekoladki, jak smakują (to jest łatwe, bardzo lubię czekoladę), skąd pochodzą ziarna kakaowca z którego są robione i jak wygląda cały proces technologiczny produkcji tych czekoladek (wizyta w fabryce i czekoladowa kąpiel… ech, marzenia. Takie zadania mogłabym dostawać raz w miesiącu. Ale marnie by się to skończyło dla mojej figury. Widać głodnemu chleb na myśli. Ciągle o tej czekoladzie…

W następnym odcinku zajmę się kolejnym punktem opisującym powstawanie pomysłu reklamowego, czyli:

Siądź i zmierz się z problemem.

Do napisania.

Tags: , , , , ,




Wstęp. Jak powstaje pomysł reklamowy?

wtorek, 18 listopad 2008, autor: Ewa Kosz | agencja interaktywna, podstawy know-how | Brak komentarzy

Przemysł reklamowy dla niektórych jest nadal otoczony aurą tajemniczości. W agencjach reklamowych pracują ludzie, którzy wyglądają dziwnie, mówią dziwne i niezrozumiałe rzeczy i oczekują za to dziwnych (czyt. dużych) pieniędzy.

Oczywiście to stereotyp, bo rozglądam się dookoła i nie widzę nikogo dziwnego (gwoli ścisłości, jestem w pracy). Może czasami język, którego używają ludzie reklamy, jest dla niektórych niezrozumiały. Ale tak jest z innymi branżami. Moja ciocia jest profesorem chemii na UJ - ocie. Podczas spotkań rodzinnych czasami ciocia opowiada coś o projektach badawczych, którymi kieruje, a ja nic z tego nie rozumiem.

Ale wracając do tematu.
Aspektów pracy w reklamie jest wiele. Kiedy zaczynałam swój romans życia z tą branżą, koleżanki często zadawały mi pytanie „A jak ty to robisz, że wymyślasz TE REKLAMY?” A ja naiwnie odpowiadałam: „Myślę, myślę, aż coś wymyślę”. I wydawało mi się, że to wszystko wyjaśnia. A w końcu nie jest to takie proste. Tworzenie reklamy to skomplikowany proces. Chociaż z boku wygląda to idiotycznie – siedzi baba przed komputerem i gapi się w monitor. Czyta Pudelka albo jakiś inny serwis z równie ambitną treścią.

No dobrze, jak to w końcu jest, jak powstaje pomysł reklamowy? - od tego jeszcze daleko do reklamy, ale o tym później.

Nie mam własnego opatentowanego sposobu jak wymyślić to COŚ. Opieram się na starych, dobrych i ciągle aktualnych 5 zasadach stworzonych przez Jamesa Webba Younga.

  1. Zdobądź tyle informacji, ile tylko się da. Czytaj, zaznaczaj interesujące fragmenty, zadawaj pytania, odwiedź fabrykę.
  2. Siądź i zmierz się z problemem.
  3. Daj sobie spokój i zajmij się czymś innym.
  4. Eureka!
  5. Zastanów się, jak wykorzystać swój pomysł.

Źródło: „Hey Whipple, Squeeze This: A Guide to Creating Great Ads”, Luke Sullivan

Dzięki Bogu, na polskim rynku księgarskim jest „trochę” książek dotyczących reklamy. Dlatego jestem taka mądra :). O tych zasadach wyczytałam u Luke’a Sullivana i staram się je stosować w pracy. Co oczywiście wcale nie jest takie proste – jak się okaże później.

W następnym wpisie zajmę się punktem nr 1 - czyli zdobywaniem informacji. I napiszę coś o tej fabryce…
Zaraz, zaraz, jaka fabryka? Chyba czekoladek, ale jeszcze nie wiem dokładnie.

Do napisania…

Tags: , , , ,




Jak zrobić viral video dla rekrutacji…

niedziela, 19 październik 2008, autor: Magdalena Daniluk | pomysły na promocję, przykłady reklam | 1 Komentarz

Wiele razy chciałam poruszyć ten temat, lecz ciągle gdzieś uciekał. Rekrutacja, HR, kadry, jak pozyskać nietuzinkowych pracowników? Pracodawcy głowią sie i troją nad ciekawymi ogłoszeniami rekrutacyjnymi, które pomogą przyciągnąć kandydatów. Żeby tylko ten właściwy zechciał to przeczytać… Chętnych do pracy, zwłaszcza w reklamie i mediach, jest mniej niż oferowanych stanowisk. Co zatem zrobić, jak się pokazać, aby właśnie CI WŁAŚCIWI zauważyli ta jedyna firmę i zechcieli się z nią związać? Jak się zareklamować potencjalnym pracownikom?

HRowcy mają zagwozdkę. Holenderska agencja TBWA\ (ok, oni bronią się marką) puściła w eter film - dokumentację wcześniej sprytnie przygotowanej akcji. Akcja miała nazwę “Quit and Join US”. Pracownicy TBWA\ w koszulkach opatrzonych tym hasłem i znakiem swojej firmy, poruszali się po mieście czerwoną furgonetką. W także czerwonych strojach wdrapywali sie na drabiny przed lokalami… swojej konkurencji i… MYLI IM OKNA z zewnątrz. Wchodzili też do środka jako ekipa porządkowa, dobierali się do tych okien. Bombowe! Prezentowali swój przekaz bezpośrednio najlepszym ludziom w branży, tym, którzy byli ich celem w kampanii rekrutacyjnej.

Z serii tych incydentów powstało krótkie video. Puszczone w świat przez YouTube, zostało obejrzane tysiące razy. Film przekazywany linkiem z ust do ust zdobył popularność, pokazał TBWA\ jako pracodawcę i firmę naprawdę kreatywną. Nie tylko w pracach dla swoich klientów, ale i względem swojego teamu. Rozpowszechnianie w ten sposób komunikatu rekrutacyjnego nosi miano “viral video” lub “viral marketing“. Wiadomość roznosi sie po sieci niczym wirus.

Stworzenie takiego spotu: tanie. Efekt akcji: bezcenny.

Zobaczcie sami tą relację. Jak oni to zrobili:

A czy Twoja firma rekrutuje w sposób innowacyjny? Czy wprowadza strategię employer branding?

Tags: , , , , , , , , , , , ,




Impresje po Google Day 08

środa, 1 październik 2008, autor: Magdalena Daniluk | wydarzenia | Brak komentarzy

W poniedziałek, 29 września, odbył się drugi w Polsce Google Day (Google Day 2008). Google nikomu nie trzeba przedstawiać. To ono generuje ponad 80% ruchu w większości serwisów internetowych na świecie. Jednocześnie ta potężna marka ma taką siłę oddziaływania i przyciągania, że trudno było nam nie być na tym wydarzeniu.

Całość występów podzielona była na dwie sesje: plenarną i warsztatową. Nas najbardziej zaciekawił panel prowadzony przez Michała Gulewicza z udziałem Jurka Owsiaka i Krzysztofa Pawłowskiego, którzy wypowiadali się na temat innowacji. Nowosądecka Wyższa Szkoła Biznesu tworzy miasteczko technologiczne, klaster, w którym ma się skupić kilkaset firm. Innowacyjnych, technologicznych i nie tylko. Firm, które będą oferować staże i zatrudnienie studentom WSB i które być może będą też prowadzone przez absolwentów tej uczelni. Wielka idea.

Sesja warsztatowa składała się z kilku cykli. My odwiedziliśmy drugą, na której padło wiele ważnych stwierdzeń i podano konkretne, twarde dane statystyczne.

Oto fakty:

  • 1 bilion - tyle wyszukiwań jest codziennie przeprowadzanych za pomocą Google
  • 85% ludzi używa wyszukiwarek
  • 81% ludzi wchodzi na strony z wyników wyszukiwania
  • 67% użytkowników szuka informacji w sieci pod wpływem impulsu z życia poza siecią
  • 64% kupujących elektronikę szuka w sieci informacji przed zakupem
  • 71% użytkowników oczekuje, że wiodące marki będą na topie wyników wyszukiwania
  • 42% użytkowników YouTube zawiera się w przedziale wiekowym 25-54 lata
  • 44% tyle wynosi zasięg YouTube w Polsce
  • 7 milionów unikalnych użytkowników ma YouTube w Polsce

Z nowości:

YouTube wprowadza nowe możliwości reklamowe, niedługo także w Polsce. System określano jako In Video Adverts, a polega na umieszczaniu klikalnych pasków reklamowych w 15 sekundzie trwania filmu, który jest nosicielem reklamy. Po kliknięciu reklamy, użytkownik odtwarza kolejne video - reklamę produktu, firmy etc.

Pokazano także nową wyszukiwarkę i system do badania nastrojów w sieci, bazujący na Google Trends, cenny zarówno dla marketerów jak i agencji. Jest to Google Insights for Search: http://www.google.pl/insights/search/

Zachęcamy także do lektury krótkich recenzji z Google Day 08 na:
http://chudkiewicz.com/blog-agencja-interaktywna/google-day-2008/
http://bluerank.blogspot.com/2008/09/google-day-2008-experience.html

Tags: , , , ,